In-vitro

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

W materiałach telewizyjnych o in vitro (w wiadomościach, publicystyce, reportażach) niezmiennie dominują pozytywne obrazy: okrągły brzuszek, uśmiechnięte dziecko, szczęśliwa rodzina. Nie zobaczymy w nich mężczyzn z pojemnikami na nasienie stojących w kolejce do zaopatrzonych w pornografię kabin pobrań czy rodziców odbierających z "kliniki" nadliczbowe zarodki w termosie. A tak przecież wygląda codzienność tej makabry.
O przebiegu samej procedury mówi się bardzo rzadko: o faszerowaniu kobiet toksyczną chemią, poniżaniu mężczyzn, eksperymentach na mrożonych embrionach czy "selektywnej redukcji" ciąż wielopłodowych. Jeszcze mniej o wynaturzeniach: tworzeniu dzieci ze spermy zmarłych czy z komórek trojga rodziców; rodzeniu wnuków przez ich własne babcie czy o dzieciach omyłkowo wszczepionych nie swoim matkom. czytaj dalej>>

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Czy metoda in vitro jest bezpieczna dla dzieci poczętych w ten sposób? Czy państwo powinno ją refundować? Czy powinniśmy eksperymentować z genomem człowieka? Z prof. Stanisławem Cebratem, kierownikiem Zakładu Genomiki Uniwersytetu Wrocławskiego rozmawia o tym Maciej Sas (Gazeta Wrocławska)

Spodziewałem się, że będzie u Pana kolejka polityków, którzy chcą się dowiedzieć czegoś o in vitro. Tyle przecież ostatnio o tym mówią, więc taka wiedza powinna być im potrzebna… Tłumu nie widzę. Ktoś próbował się z Panem spotkać?
Z polityków nie. Chociaż wiedza naukowa bez wątpienia przydałaby się im w tym przypadku. Jednak – jak pan zapewne zauważył – w dyskusji na temat in vitro w ogóle nie mówi się o meritum sprawy, a więc o jakichkolwiek zagrożeniach, jaki to problem, co może zrodzić stosowanie tej technologii. czytaj dalej>>
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

„Ilekroć zasiadam do wykonania inseminacji, zastanawiam się: jaki to ma sens? (…) ale jak nic nie zrobimy, to pacjent pójdzie gdzie indziej, a nas uzna za medycznego abnegata” – pisze prof. Rafał Kurzawa w branżowym piśmie o programie in vitro.
Inseminacja – przypomnijmy – to zabieg wykonywany u niepłodnych par. Polega na wstrzyknięciu za pomocą cewnika do jamy macicy wyselekcjonowanych, „obrobionych” plemników. Chodzi o to, by poprawić ich parametry i pominąć zabójcze w wielu przypadkach dla nich środowisko śluzu w szyjce macicy. Kościół katolicki odrzuca tę metodę, bo oddziela ona prokreację od aktu małżeńskiego. Nasienie męskie uzyskuje się na drodze masturbacji. czytaj dalej>>
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

O in vitro i o początkach ludzkiego życia - rozmowa z dr. Tadeuszem Wasilewskim
Joanna Bątkiewicz-Brożek: Wykonując przez 25 lat in vitro, widział Pan wiele razy ludzki embrion pod mikroskopem. Miał Pan zawsze świadomość, że patrzy na człowieka?
Dr Tadeusz Wasilewski: – Zawsze. Miałem świadomość, że to jest życie. Jeśli pojawiała się wątpliwość, to rozwiewali ją pacjenci.
Jak to?
– Po biopsji jajników, czyli po zabiegu pobrania komórek jajowych od kobiety, oraz po połączeniu plemnika z komórką jajową ludzki embrion przetrzymuje się w inkubatorze o odpowiednim wysyceniu dwutlenku węgla i odpowiedniej temperaturze. W tym czasie lekarz obserwuje rozwój zarodków. Rodzice wtedy, w drugim, trzecim dniu od zapłodnienia dzwonią i pytają: „Czy nasze dzieci się rozwijają?”, a potem dopiero „Kiedy będzie transfer?”, czyli przeniesienie tych zarodków do jamy macicy. W pierwszej kolejności pojawiały się zawsze czasowniki dotyczące życia. czytaj dalej>>
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Wywiad Ks. Abp Hosera: biotechnologia bez bioetyki?

KAI: Jak podsumowałby Ksiądz Arcybiskup kilkuletnią już debatę wokół in vitro toczoną w polskich mediach?

– Dostrzegam w niej dwa ogromne braki, które powodują znaczny niedosyt informacyjny. Po pierwsze: wielki niedobór refleksji bioetycznej i w ogóle etycznej o procedurach stosowanych podczas in vitro – na poszczególnych etapach: w bieżącym działaniu ale i odległych skutkach. O tym w ogóle się nie mówi.
Drugi brak to nieuwzględnianie praw dziecka, uleganie jednemu głównemu nurtowi dyskusji jakim jest „logika subiektywnych pragnień”. We wszystkich debatach pojawia się argument tęsknoty za dzieckiem, pragnienie jego posiadania i w związku z tym niczym nieograniczone prawo do posiadania dziecka, bez względu na to kto chce je posiadać, jaki jest status tej osoby. Prawo do dziecka jest tak absolutyzowane, że zapomina się o jego prawach, o tym w jakich sytuacjach życiowych się ono znajdzie np. że będzie żyło w rodzinach niepełnych czy u osób samotnych, a więc w warunkach, które nie są w stanie zapewnić udziału pełnej rodziny w wychowaniu.
Widzę tu ogromną sprzeczność pomiędzy proponowaną łatwością przyznawania prawa do dziecka z procedury zapłodnienia pozaustrojowego a więc u osób, które są same z siebie niezdolne do poczęcia, i istniejącego prawa adopcyjnego regulującego pracę wszystkich ośrodków adopcyjnych. Muszą one bowiem prowadzić niezwykle szczegółowe ankiety środowiskowe i indywidualne by w końcu podjąć decyzję czy dać proszącym osobom dziecko czy też odmówić. Wątku praw dzieci w debacie o in vitro nie ma. Jest natomiast śmieszny wątek „walki z niżem demograficznym” poprzez zapłodnienie pozaustrojowe. czytaj całość>>
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Zgony kobiet po zapłodnieniu in vitro
Ustalenia Brytyjczyków potwierdzają badania prowadzone w Holandii. Analiza przyczyn zgonów pokazała, że wskaźnik umieralności kobiet poddanych procedurom in vitro był znacznie wyższy niż ogólny wskaźnik zgonów położniczych (ciąża, poród i połóg). W Holandii odnotowano 42 zgony na 100 tys. ciąż zainicjowanych przez sztuczne zapłodnienie i „tylko” 12,8 zgonów na 100 tys. wszystkich ciąż. czytaj dalej>>
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________